Pełny tekst
Drożejący gaz, zakłócenia dostaw z Bliskiego Wschodu i napięta sytuacja na rynku LNG windują kontrakty na prąd oraz paliwa. To podważa nadzieje Europejskiego Banku Centralnego na trwałe opanowanie inflacji.
Rosnące ceny energii ponownie stają się centralnym problemem europejskiej gospodarki. Kontrakty na dostawy energii elektrycznej w Niemczech na styczeń przekroczyły 180 euro za MWh — o ponad 60 proc. więcej niż rok wcześniej. To sygnalizuje, że przemysł i gospodarstwa domowe mogą stanąć przed najtrudniejszą zimą od czasu energetycznego wstrząsu wywołanego rosyjską inwazją na Ukrainę.
U źródeł obecnej presji leży rynek gazu. Holenderski benchmark TTF wzrósł w połowie września powyżej 81 euro za MWh, osiągając poziomy niewidziane od końca 2022 r.
Europejscy importerzy LNG, którzy po ograniczeniu zakupów rosyjskiego gazu uzależnili się w większym stopniu od dostaw z Kataru, mierzą się z ostrą konkurencją o dostępne ładunki. Dodatkowo mierzą się z ryzykiem zakłóceń na strategicznych szlakach morskich.
Ormuz staje się wąskim gardłem
Najbardziej wrażliwym punktem pozostaje cieśnina Ormuz. Jej częściowe zamknięcie ogranicza przepływ surowców energetycznych z Zatoki Perskiej. Dodatkowe ryzyko tworzą utrudnienia na Morzu Czerwonym i w rejonie cieśniny Bab al-Mandab.
Zakłócenia transportu podnoszą nie tylko ceny gazu, lecz także koszt ropy, frachtu i ubezpieczenia ładunków. W rezultacie rośnie koszt całego europejskiego importu energii.
Inflacja wraca do centrum uwagi EBC
Skala problemu już odbija się w danych o cenach konsumpcyjnych. Inflacja w strefie euro w sierpniu przyspieszyła do 3,3 proc. rok do roku, z 2,9 proc. miesiąc wcześniej. Odnotowano też 14,3-procentowy wzrost cen energii.
Dla Europejskiego Banku Centralnego oznacza to niewygodny powrót dylematu z poprzedniego kryzysu. Podwyższanie stóp może ograniczać presję cenową, ale jednocześnie zwiększa koszty finansowania dla firm i rządów już obciążonych słabszym wzrostem.
Mniej miejsca na kolejne tarcze
Władze państw UE rozważają powrót do narzędzi, które w 2022 r. miały osłonić odbiorców przed pełnym kosztem kryzysu. Rozważane są środki od subsydiów po limity rachunków.
Tym razem jednak możliwości fiskalne są mniejsze, a ryzyko dla budżetów większe. Wysokie rentowności obligacji ograniczają pole manewru szczególnie tym państwom, które w poprzednim kryzysie szeroko finansowały tarcze energetyczne.
Przemysł znów na pierwszej linii
Dla europejskiego przemysłu stawką jest nie tylko koszt nadchodzącej zimy. Kolejny długotrwały okres wysokich cen gazu i energii elektrycznej może pogłębić przewagę konkurencyjną producentów z USA, Bliskiego Wschodu i Azji. Tam energia jest często tańsza lub silniej wspierana przez państwo.
To z kolei zwiększa presję na Brukselę, by kryzysowe działania osłonowe połączyć z długofalową polityką bezpieczeństwa energetycznego.
Największą niewiadomą pozostaje czas trwania zakłóceń w dostawach. Jeśli napięcie wokół Ormuz i Morza Czerwonego utrzyma się przez zimę, europejski rynek energii może ponownie przestać być wyłącznie problemem sektora paliwowego. Wtedy stanie się testem odporności całej gospodarki.
BA/S
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!