Pełny tekst
UBS analizuje przeniesienie siedziby poza Szwajcarię, a także scenariusze przejęć i fuzji. Przygotowuje się jednocześnie na zaostrzenie wymogów kapitałowych. Spór o regulacje po upadku Credit Suisse stawia szwajcarskich polityków przed trudnym wyborem. Muszą zdecydować, jak zabezpieczyć państwo przed kolejnym kryzysem bankowym, nie wypychając największego krajowego banku za granicę.
Według źródeł cytowanych przez Reutersa wewnętrzny zespół UBS rozpatruje kilka wariantów, w tym zakup mniejszego banku w Stanach Zjednoczonych. Analizowana jest także możliwość przejęcia samego UBS. Nie toczą się jednak aktywne rozmowy. Bank wielokrotnie deklarował, że chce pozostać w Szwajcarii. Ponadto doniesienia o alternatywnych scenariuszach określił jako spekulacje rynkowe.
Takie planowanie trwa regularnie od co najmniej półtora roku. W ubiegłorocznych analizach jako jedną z najatrakcyjniejszych lokalizacji wskazywano Londyn. Wśród możliwych kierunków pojawiały się także Nowy Jork i Singapur. Do opuszczenia Szwajcarii publicznie namawiał UBS jeden z jego inwestorów, Artisan Partners.
Spór o 90 proc.
Sednem konfliktu jest kapitał , którym UBS miałby pokrywać wartość swoich zagranicznych spółek zależnych. Po przejęciu Credit Suisse w 2023 r. bank znalazł się w centrum debaty. Dyskusja dotyczy tego, jak ograniczyć ryzyko, jakie duża międzynarodowa instytucja finansowa stanowi dla szwajcarskiej gospodarki.
23 września izba wyższa parlamentu opowiedziała się za wymogiem pokrycia tych udziałów w 90 proc. kapitałem podstawowym najwyższej jakości, czyli CET1. To mniej niż proponowane przez rząd 100 proc. Jednak jest to znacznie więcej niż obecne 60 proc., które można częściowo spełniać przy użyciu tańszych instrumentów kapitałowych.
UBS uważa poziom 90 proc. za nadmierny. Według szacunków banku oznaczałby on konieczność zapewnienia około 16 mld USD dodatkowego kapitału CET1.
Na stole pozostają rozwiązania kompromisowe. Hans-Peter Portmann z liberalnej FDP proponuje próg 75 proc. Jego partyjny kolega Olivier Feller ocenia jednak, że izba niższa może ostatecznie poprzeć 90 proc. Według osoby zaznajomionej ze sprawą za takim poziomem opowiada się również minister finansów Karin Keller-Sutter.
Decyzja odległa, presja już teraz
Komisja izby niższej ma rozpocząć prace nad przepisami 26 października. Głosowanie całej izby nie jest spodziewane przed grudniem. Później nastąpi kilkumiesięczny okres, w którym możliwe będzie uruchomienie referendum, a następnie — zgodnie z oczekiwaniami — siedmioletnie wdrażanie nowych wymogów.
Długi harmonogram nie usuwa politycznego ryzyka. Socjaldemokraci, którzy popierają pełne, stuprocentowe pokrycie kapitałowe, zapowiadają decyzję w sprawie referendum dopiero po zakończeniu prac parlamentu. Zbyt dalekie ustępstwa wobec UBS mogłyby więc przedłużyć niepewność, zamiast zakończyć spór.
Dylemat ujął Leo Mueller, deputowany partii Centrum zasiadający w komisji: zbyt łagodne przepisy grożą referendum, zbyt surowe — skłonieniem banku do poszukiwania innej siedziby. Szwajcaria musi ustalić, jak wysoką cenę za większe bezpieczeństwo systemu finansowego jest gotowa narzucić UBS. Trzeba określić, jak duża jest gotowość banku, by tę cenę zapłacić.
BA/S
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!