Pełny tekst
Wojsko nadal nie wybrało dostawcy śmigłowców do szkolenia pilotów bojowych Apache. PZL-Świdnik oferuje AW109 Trekker, który dziś w 80 procentach powstaje lokalnie, a koncern Leonardo zgodził się już na finalny montaż w Polsce.
Konkurencyjny produkt niemiecko-francuskiego Airbusa Polska musiałaby w całości importować.
– PZL-Świdnik niepokoi w tym przetargu bardzo silny, nieoficjalny wpływ lobby niemiecko-francuskiego na polskich decydentów – mówił w Radiu Lublin przewodniczący „Solidarności” w świdnickiej firmie, członek Komisji Krajowej związku Andrzej Kuchta. – W moim odczuciu mamy trochę do czynienia z taką „wojną hybrydową”. Widzimy pewne działania, które od ponad roku były podejmowane, żeby PZL-Świdnik obejść albo wręcz wykluczyć się z tego postępowania. Na szczęście udało się podjąć takie działania, które przywróciły nas do walki o zamówienie na śmigłowce szkolno-bojowe. Wróciliśmy ponownie do gry. To wszystko oczywiście dzieje się nieoficjalnie.
Jak dodaje Kuchta, powstałe już opóźnienia mogą zagrozić realizacji całego programu śmigłowcowego. Nowe maszyny wymagają przeszkolenia załóg i obsługi technicznej, a sama produkcja 24 śmigłowców zajmuje od momentu zamówienia około dwóch lat.
CZYTAJ: Lubelscy posłowie deklarują wsparcie dla PZL Świdnik. W tle przetarg na śmigłowce szkolno-bojowe
A jeśli chcielibyśmy sfinansować zakup z programu SAFE, akończenie dostaw musi nastąpić do jesieni 2030 roku. – Zarząd PZL-Świdnik zadeklarował dotrzymanie tego terminu – podkreślił gość Radia Lublin.
JB / opr. ToMa
Fot. Steve Lynes from Sandshurst, United Kingdom / wikipedia.org
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!