Pełny tekst
Europejskie rafinerie rzuciły się na ładunki z Morza Północnego po tym, jak Arabia Saudyjska wstrzymała dostawy do klientów w Europie. Fizyczne premie za norweską ropę Johan Sverdrup wzrosły do rekordowych poziomów.
Saudi Aramco poinformowało europejskich odbiorców, że w przyszłym miesiącu nie otrzymają surowca w ramach długoterminowych umów — podał Bloomberg.
Europa szuka ropy
Decyzja nastąpiła po atakach dronowych z 10–11 września, które skłoniły Rijad do prewencyjnego zamknięcia ropociągu Aramco Wschód–Zachód.
Licząca 1,2 tys. km instalacja może transportować do 7 mln baryłek dziennie. Była kluczowym szlakiem pozwalającym Arabii Saudyjskiej wywozić ropę z pominięciem cieśniny Ormuz.
To właśnie przez nią królestwo zabezpieczało dostawy po ograniczeniu ruchu tankowców w regionie w następstwie konfliktu USA–Iran.
Norwegia dyktuje ceny
Największym beneficjentem nagłego zwrotu jest Norwegia. Ropa ze złoża Johan Sverdrup, postrzegana jako jakościowo zbliżona do części saudyjskich gatunków, była w tym tygodniu oferowana nawet 35 USD za baryłkę powyżej fizycznego benchmarku Dated Brent. Jeszcze 8 września premia wynosiła zaledwie 60 centów.
To pokazuje rozziew między rynkiem terminowym a realnym handlem ropą. Brent zakończył piątkową sesję w pobliżu 104 USD za baryłkę. Kupujący, którzy potrzebują szybkich dostaw w Europie płacą znacznie więcej za ładunki z Morza Północnego.
Dated Brent — wskaźnik oparty na dostawach północnomorskich gatunków ropy — przejściowo przekroczył 130 USD za baryłkę, po raz pierwszy od kwietnia.
Co ważne polski ORLEN posiada 3-letnią umowę z Equinorem na dostawy do 9 mln ton ropy rocznie ze złoża Johan Sverdrup na Norweskim Szelfie Kontynentalnym.
Więcej na ten temat TUTAJ
Norwegia zamiast niepewności. ORLEN zabezpiecza 25 proc. ropy na 3 lata
Zacieśniający się rynek
Przerwa w pracy saudyjskiego ropociągu dokłada się do wcześniejszych ograniczeń eksportu przez Ormuz. To uderzyło w dostawy z Kuwejtu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Iraku.
Jednocześnie wyższy popyt w Chinach oraz słabsze uwalnianie zapasów awaryjnych zmniejszyły globalny bufor bezpieczeństwa.
Europa nie może łatwo zastąpić brakujących wolumenów dostawami z USA. Koszt przewozu baryłki ropy z Ameryki do Azji sięgnął około 26 USD. To wzmacnia konkurencję o bliższe ładunki i podbija wartość ropy dostępnej na Atlantyku oraz Morzu Północnym.
Paliwa pod presją
Skutki niedoboru surowca przenoszą się na rynek paliw. Cena diesla w USA przekroczyła 6 USD za galon, dochodząc w piątek do 6,45 USD. W Europie diesel kosztuje już ponad 200 USD za baryłkę.
Problemy z dostępnością paliw zgłaszano w Brazylii, Libii i kilku krajach Afryki.
Dla europejskich rafinerii oznacza to konieczność wyboru między kosztownym zakupem północnomorskiej ropy a ograniczeniem przerobu. A popyt na paliwa jest wysoki.
Bez szybkiej ulgi
Aramco chce przywrócić około połowy przepustowości ropociągu za kilku dni. Do tego czasu zwiększa załadunki w terminalach nad Zatoką Perską, kierując tankowce przez objętą ryzykiem cieśninę Ormuz.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna obniżyła prognozę światowej podaży ropy o 1,3 mln baryłek dziennie. Odbudowa produkcji na Bliskim Wschodzie ma nastąpić do końca 2027 r. To dla rynku niewielka ulga operacyjna.
Dla Europy Morze Północne przestało być jedynie regionalnym źródłem ropy. W warunkach zakłóceń na Bliskim Wschodzie stało się rynkiem ostatniej dostępnej baryłki. Jej cena wyznacza dziś koszt bezpieczeństwa energetycznego kontynentu.
BA/S
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!