Jesienne mgły na drogach: kiedy włączyć światła przeciwmgłowe?
Jesienią mgły pojawiają się zwłaszcza nad ranem w pobliżu rzek i łąk, skracając widoczność i wydłużając drogę hamowania na mokrej nawierzchni. Wielu kierowców błędnie włącza przednie światła przeciwmgłowe przy każdej mgle, co oślepia innych uczestników ruchu zamiast poprawiać bezpieczeństwo. Przepisy dopuszczają użycie przednich świateł przeciwmgłowych tylko przy widoczności poniżej 50 m, a tylnych — przy ograniczonej widoczności zagrażającej bezpieczeństwu.
Pełny tekst
Jesienią mgła może pojawić się bardzo szybko, szczególnie nad ranem, w pobliżu rzek, zbiorników wodnych, łąk i terenów leśnych. W takich warunkach kierowca znacznie później zauważa inne pojazdy, pieszych, rowerzystów czy przeszkody znajdujące się na jezdni. Droga hamowania również może okazać się dłuższa, jeśli nawierzchnia jest wilgotna.
Okres ten przynosi jednak jeszcze jeden problem. Nie brakuje bowiem kierowców, którzy widząc przed sobą mgłę, niemal automatycznie sięgają po przycisk świateł przeciwmgłowych. Niezależnie od tego, czy widoczność rzeczywiście jest mocno ograniczona. Jeszcze częściej można spotkać samochody jadące na światłach do jazdy dziennej, których kierowcy dodatkowo włączają przednie światła przeciwmgłowe. Efekt? Zamiast poprawiać bezpieczeństwo, fundują innym uczestnikom ruchu dodatkowe, intensywne źródło światła.
Najgorsze są światła tylne
Warto pamiętać, że przednie światła przeciwmgłowe mają służyć przede wszystkim poprawie widoczności w warunkach ograniczonej przejrzystości powietrza. Ich używanie bez wyraźnej potrzeby może być uciążliwe dla innych kierujących, szczególnie gdy mgła jest niewielka. Jeszcze większy problem pojawia się w przypadku tylnego światła przeciwmgłowego. Jest ono bardzo intensywne i właśnie dlatego nie powinno być używane bez potrzeby.
Gdy kierowca jedzie przed nami z włączonym tylnym światłem przeciwmgłowym mimo dobrej lub tylko nieznacznie ograniczonej widoczności, jego czerwone światło może skutecznie utrudniać obserwowanie sytuacji przed samochodem. W efekcie kierowca jadący za takim autem przez dłuższy czas patrzy na bardzo mocne światło zamiast na normalnie oświetlone tylne lampy pojazdu.
„Przecież jest mgła, więc je włączyłem”
To jeden z najczęstszych argumentów. Problem w tym, że przepisy nie mówią: „jest mgła – włącz światła przeciwmgłowe”. Liczy się stopień ograniczenia widoczności i konkretne warunki na drodze. Tylne światło przeciwmgłowe jest przeznaczone do sytuacji, w których widoczność spada do bardzo niskiego poziomu. Dlatego lekkie zamglenie o poranku nie jest automatycznym sygnałem do uruchamiania wszystkich świateł przeciwmgłowych.
Kierowcy dają znaki, a reakcja? Bywa różna
Problem w tym, że część kierujących kompletnie nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ich światła wpływają na innych. Kierowca jadący z naprzeciwka może mrugnąć światłami, próbując zwrócić uwagę na zbyt intensywne oświetlenie. Kierujący jadący z tyłu również może dać sygnał, że tylne przeciwmgłowe jest niepotrzebnie włączone.
I właśnie wtedy można czasem zobaczyć reakcje, które z bezpieczeństwem na drodze mają niewiele wspólnego. Zamiast sprawdzić, czy rzeczywiście światła są potrzebne, kierowca jest zdziwiony, że ktoś w ogóle zwraca mu uwagę. Zdarza się również agresywna gestykulacja czy dobrze znany wszystkim „środkowy palec”.
Przede wszystkim myśleć!
Jesienią warto więc pamiętać o kilku podstawowych zasadach: zwiększyć odstęp od poprzedzającego pojazdu, zmniejszyć prędkość, dokładniej obserwować pobocze i jezdnię oraz korzystać ze świateł odpowiednich do aktualnych warunków.
I przede wszystkim – nie traktować świateł przeciwmgłowych jako kolejnego elementu samochodowego oświetlenia, który można włączać zawsze wtedy, gdy za szybą zrobi się trochę bardziej szaro.
Podobne artykuły
Podobne artykuły
Czy kierowcy powinni być surowiej karani za nieprawidłowe użycie świateł?
Komentarze
Brak komentarzy
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!