Fed, EBC i Bank Japonii szykują jednoczesne podwyżki stóp: pierwszy taki sygnał od lat
Trzy największe banki centralne świata — Rezerwa Federalna, Europejski Bank Centralny i Bank Japonii — przygotowują się do równoczesnego zaostrzenia polityki pieniężnej, co nie zdarzało się od 2006 roku. EBC podniósł już stopę depozytową o 25 punktów bazowych do 2,5 proc.; decyzje Fedu i BOJ mają zapaść w ciągu najbliższych dni. Taki układ może zachwiać globalnym rynkiem akcji, obligacji i kryptowalut.
Pełny tekst
Rezerwa Federalna, Europejski Bank Centralny i Bank Japonii szykują się do równoczesnego zaostrzenia polityki pieniężnej. Taki układ, niewidziany od 2006 r., może wystawić na próbę globalny rajd aktywów ryzykownych — od akcji po bitcoina.
Najważniejsze banki centralne świata przygotowują się do wspólnego podnoszenia stóp procentowych. Tym samym kończą okres, w którym inwestorzy zakładali, że walka z inflacją będzie wymagała przede wszystkim obniżek kosztu pieniądza.
Europejski Bank Centralny (EBC) już podniósł we wrześniu stopę depozytową o 25 punktów bazowych, do 2,5 proc. W środę decyzję ma ogłosić Rezerwa Federalna (Fed). Natomiast dwa dni później Bank Japonii (BOJ) przedstawi swoją decyzję. Jeżeli Fed i BOJ również zdecydują się na podwyżki, będzie to pierwszy od 2006 r. przypadek. Wtedy trzy kluczowe instytucje monetarne jednocześnie zacieśniają politykę.
Dla rynków nie jest to tylko techniczna zmiana parametrów. Wspólny ruch Fedu, EBC i BOJ oznaczałby, że kapitał przez lata korzystający z taniego finansowania — szczególnie w jenie — będzie musiał zmierzyć się z rosnącym kosztem długu. Będzie to dotyczyć niemal wszystkich głównych walut.
Rynek terminowy po publikacji wyższego od oczekiwań odczytu amerykańskiej inflacji wyraźnie zwiększył prawdopodobieństwo podwyżki Fedu. Oczekiwania przesunęły się w ciągu kilku miesięcy z prognoz kilku obniżek do scenariusza. Według tego scenariusza do połowy 2027 r. stopy w USA mogą wzrosnąć łącznie o około 200 punktów bazowych.
Koniec wiary w szybkie cięcia
Jeszcze na początku roku inwestorzy liczyli, że amerykańska gospodarka zwolni na tyle, by Fed mógł rozpocząć cykl łagodzenia. Inflacja okazała się jednak bardziej uporczywa, a wzrost cen zmusił rynek do rewizji oczekiwań.
Dla Fedu problem jest podwójny. Z jednej strony utrzymywanie stóp bez zmian grozi utrwaleniem presji cenowej i podważeniem wiarygodności banku centralnego. Z drugiej — dalsze podwyżki zwiększają ryzyko, że silniejszy dolar (USD) oraz wyższe rentowności obligacji uderzą w sektory. Te są najbardziej zależne od taniego pieniądza.
W Europie EBC stoi przed podobnym dylematem. Bank musi reagować na inflację. Jednak robi to w gospodarce, której wzrost pozostaje słaby. Ponadto, poszczególne państwa różnią się skalą zadłużenia i odpornością na wzrost kosztów finansowania.
Największe znaczenie dla globalnej płynności może jednak mieć Tokio. Przez dekady Japonia utrzymywała wyjątkowo niskie stopy, czyniąc jena preferowaną walutą dla tzw. carry trade — strategii polegającej na tanim pożyczaniu w jenie i inwestowaniu środków w aktywa o wyższej stopie zwrotu za granicą.
Podwyżka BOJ może przyspieszyć zamykanie tych pozycji. Gdy jen się umacnia, inwestorzy finansujący zakup amerykańskich akcji, obligacji rynków wschodzących lub kryptowalut w japońskiej walucie ponoszą straty nie tylko na aktywach. Dodatkowo tracą także na samym kursie walutowym.
Test dla bitcoina i Wall Street
Synchronizacja podwyżek tworzy szczególnie trudne środowisko dla aktywów ryzykownych. Historyczne analogie są niedoskonałe, ale w maju 2006 r. równoległe zacieśnianie polityki przez Fed, EBC i BOJ zostało szybko odczytane jako sygnał odpływu globalnej płynności. W związku z tym rynki wschodzące znalazły się wówczas pod silną presją.
Bitcoin nie istniał w tamtym okresie, ale dziś jest przez wielu inwestorów traktowany jako aktywo o wysokiej wrażliwości na warunki finansowe. Podczas gwałtownego umocnienia jena po ruchu Banku Japonii w sierpniu 2024 r. kurs kryptowaluty spadł w krótkim czasie o około jedną piątą.
Obecnie bitcoin, wyceniany na poziomie 78 tys. USD i wyraźnie poniżej ubiegłorocznego maksimum, jest podatny na scenariusz, w którym rosną jednocześnie amerykańskie rentowności i kurs jena. Taki układ oznaczałby droższe finansowanie w dolarze oraz kosztowne zamykanie pozycji finansowanych w Japonii.
Nie musi to jednak oznaczać powtórki z 2024 r. Amerykańskie fundusze ETF oparte na bitcoinie odnotowały w sierpniu napływy netto o wartości 3,52 mld USD, co wskazuje na utrzymujący się popyt ze strony inwestorów korzystających z regulowanych instrumentów. Ten kapitał nie jest bezpośrednio powiązany z finansowaniem w jenie. W związku z tym nie musi zostać automatycznie wycofany wraz z odwracaniem carry trade.
Wall Street również ma argumenty za ostrożnym optymizmem. Amerykański rynek akcji po turbulencjach z 2006 r. odrobił straty i zakończył rok wzrostem. Różnica polega na tym, że obecna wycena wielu spółek technologicznych opiera się na założeniu, iż stopy procentowe w dłuższym terminie pozostaną relatywnie niskie.
Najważniejsza będzie komunikacja
Dla inwestorów kluczowa okaże się nie tylko sama decyzja o podwyżkach, ale język, którego użyją banki centralne. Rynki mogą zaakceptować jednorazowy ruch przedstawiony jako ostrożna reakcja na dane. Znacznie silniejszą reakcję wywołałby sygnał, że Fed, EBC i BOJ rozpoczynają dłuższy, skoordynowany — choć nieformalnie — cykl zacieśniania.
W tym sensie najbliższy tydzień będzie testem nie tyle dla nominalnego poziomu stóp, ile dla założenia, które przez lata wspierało ceny aktywów. Chodzi o przekonanie, że w razie napięć największe banki centralne szybko przyjdą rynkom z pomocą.
Jeżeli to przekonanie zacznie słabnąć, „wszystkie stopy w górę” może okazać się nie tylko tytułem tygodnia, ale nową zasadą globalnych rynków .
BA/S
Czy jednoczesne podwyżki stóp przez największe banki centralne to właściwa decyzja?
Komentarze
Brak komentarzy
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!