Pełny tekst
Na festiwalu w Wenecji swoją premierę miał nowy historyczny dramat Danny'ego Boyle'a " Ink ". Wczoraj zaś był pokazany na festiwalu w Telluride. Wraz z kolejnymi pokazami pojawiają się też coraz bardziej szczegółowe opinie na temat filmu. Do sieci już trafiły pierwsze opinie poddające w wątpliwość to, czy " Ink " jest w 100% dziełem ludzkich twórców.
"Ink" i pytania o AI
Kiedy Danny Boyle przedstawiał na Telluride swój film, żartował, że " Ink " nie jest opowieścią o tatuażach. Chyba jeszcze nie wiedział, że to nie tytuł będzie budził wątpliwości widzów.
Po seansie w sieci pojawiły się wpisy wskazujące na kilka scen z filmu, które wydały się oglądającym dziwne. Chodzi o postacie Margaret Thatcher i bliźniaków Kray. Ich wygląd wzbudził podejrzenia części widzów, którzy zaczęli sugerować, że postacie mogły zostać wygenerowane przez AI na podstawie materiałów archiwalnych.
Co bardziej dociekliwi (upierdliwi?) widzowie zauważyli również, że w napisach pojawia się nazwisko Dillana Nichollsa, który jest specjalistą od efektów wizualnych generowanych przez AI.
Sam Boyle na razie milczy w tej sprawie.
Mimo oburzenia, jakie AI wywołuje wśród wielu artystów, technologia ta jest już dość często wykorzystywana przy produkcji filmów. Rzadko jednak zdarza się, by twórcy sami publicznie wyjawiali, że korzystali z pomocy sztucznej inteligencji. Do tych wyjątków należy reżyser "Młodego Waszyngtona".
W większości przypadków to fani najpierw dzielą się w mediach społecznościowych swoimi spostrzeżeniami i podejrzeniami, a dopiero potem twórcy przyznają, że AI zostało wykorzystane w procesie tworzenia dzieł filmowych (czy serialowych). Najświeższym tego przykładem jest " Ice Cream Man ". Czy " Ink " Boyle'a dołączy do tego niechlubnego grona?
" Ink " to dramat historyczny opowiadający o losach gazety "The Sun", którą pod koniec lat 60. ubiegłego wieku przejął Rupert Murdoch.
Zwiastun filmu "Ink"
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!