Jak teoria spisku o „przemysłowym cenzurowaniu" trafiła z marginesu internetu do polityki Trumpa
Przez lata w prawicowych kręgach krążyła teoria o „przemysłowym kompleksie cenzury" — rzekomej siatce agencji rządowych, akademików i platform Big Tech tłumiących konserwatywne głosy pod pozorem walki z dezinformacją. Teoria ta, wywodząca się z dalekiej prawicy, stopniowo przeniknęła do głównego nurtu i dziś wyjaśnia logikę wielu działań drugiej administracji Trumpa — zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej.
Komentarze
Brak komentarzy
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!