Pełny tekst
Gdy prof. Douglas McCauley był dzieckiem, spotkanie z rekinem podczas surfowania lub pływania u wybrzeży południowej Kalifornii należało do rzadkości. – Jeśli ktoś dostrzegł żarłacza białego , wieczorem słyszało się o tym w wiadomościach – wspomina. Zaledwie kilka dekad później na wybrzeżu pojawili się jednak nowi lokatorzy. Gdy prof. Douglas McCauley, obecnie biolog na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbara, zaczął zawozić własne dzieci na obóz surfingowy przy popularnej plaży niedaleko uczelni, tuż za linią przyboju dostrzegł płetwy – niektóre niewielkie, inne całkiem okazałe.
Przez cały XX wiek rekiny zmagały się z licznymi zagrożeniami środowiskowymi i walczyły o przetrwanie. Widok tych zwierząt pływających tak blisko brzegu wywołał w profesorze lawinę sprzecznych emocji. – Jako biolog zajmujący się rekinami byłem zachwycony i podekscytowany oznakami odradzania się ekosystemu oceanicznego – mówi. – Jednak jako rodzic musiałem sprawdzić, co tak naprawdę się tam dzieje.
Powstała pierwsza prognoza obecności rekinów
W 2020 roku badacz powierzył swojemu zespołowi zadanie liczenia i klasyfikowania żarłaczy białych obserwowanych wzdłuż plaży. Celem było stworzenie prognozy, którą prof. Douglas McCauley nazwał „Sharkcast” , codziennie przesyłanej opiekunom dzieci za pomocą wiadomości SMS. Efektem tych prac jest program badawczy SharkEye , który wysyła e-maile i wiadomości SMS do osób zainteresowanych warunkami panującymi na plaży Padaro w Santa Barbara oraz obecnością rekinów w tym rejonie.
Prof. Douglas McCauley i jego zespół należą do nielicznych grup badawczych w Stanach Zjednoczonych, które próbują przewidzieć, kiedy i w których miejscach wzdłuż wybrzeża najprawdopodobniej pojawią się rekiny . To niezwykle trafiony w czasie i potrzebny projekt. Od połowy lat 90. populacja rekinów stale się odbudowuje , do czego przyczyniły się rygorystyczne stanowe i federalne przepisy o ochronie przyrody oraz ocieplanie się wód zarówno w Oceanie Spokojnym, jak i Atlantyckim. Jednocześnie coraz więcej ludzi spędza czas wolny w wodach przybrzeżnych. Z kolei tegoroczne, wyjątkowo silne zjawisko klimatyczne El Niño przyniosło prognozy zapowiadające lato pod znakiem wzmożonej obecności rekinów.
– Najbardziej boimy się tego, czego nie znamy – mówi prof. Douglas McCauley. – Większa ilość informacji pomaga nam konstruktywnie zmierzyć się z lękiem przed tymi drapieżnikami, ale przede wszystkim ułatwia planowanie. Dokładnie tak samo, jak prognoza pogody pomaga nam zaplanować dzień na plaży.
Drony i sztuczna inteligencja pomagają przewidywać obecność rekinów
Laboratorium prof. Douglasa McCauleya wykorzystuje autonomiczne drony , które każdego dnia o tej samej porze wylatują 1,6 kilometra w głąb morza, a następnie wracają, by zliczać rekiny i określać ich rozmiary z wykorzystaniem sztucznej inteligencji . Badacz wyjaśnia, że wiadomości SMS trafiają do organizatorów obozów surfingowych, ratowników oraz lokalnych przedsiębiorców – wszystkich, którym zależy na tym, aby wiedzieć co dzieje się w wodzie. System działa bardzo skutecznie w przypadku rekinów pływających blisko powierzchni na obszarze objętym monitoringiem oraz osobników wcześniej oznakowanych. Może jednak nie wykryć zwierząt przebywających na większych głębokościach lub podczas silnego falowania.
W innych laboratoriach naukowcy znakują rekiny nadajnikami akustycznymi , które wysyłają sygnały niczym samochody przejeżdżające przez bramki na autostradzie. Projekty śledzenia młodych żarłaczy białych są prowadzone od dziesięcioleci i wykorzystują znaczniki, boje oraz drony do monitorowania ich wędrówek wzdłuż wybrzeża Kalifornii z ich obszarów rozrodczych w Meksyku. Jednak przewidywanie obecności rekinów na wzór prognoz pogody wciąż pozostaje ogromnym wyzwaniem. O ile niektóre zjawiska biologiczne – takie jak jesienne przebarwianie się liści czy okres, w którym ryby zwane księżycówkami masowo wypełzają na plaże, by złożyć ikrę – można przewidzieć z dużą dokładnością, o tyle zachowanie rekinów jest znacznie bardziej złożone . – To nie są zwykłe ryby – mówi prof. Douglas McCauley. – Ich zachowanie i historia naturalna są niezwykle skomplikowane.
Temperatura wody jest jednym z najważniejszych czynników uwzględnianych przy prognozowaniu obecności rekinów. Młode osobniki mają tendencję do przebywania blisko powierzchni i niedaleko brzegu – podobnie jak małe dzieci. Żarłacze białe u wybrzeży zachodnich Stanów Zjednoczonych najczęściej występują tam, gdzie temperatura wody wynosi od 16 do 27°C . Rekiny reagują również na zmiany zasolenia, sztormy oraz migracje swoich ofiar.
Dr Chris Lowe, kierownik Shark Lab na Uniwersytecie Stanowym Kalifornii w Long Beach, który współtworzył program SharkEye , zwraca uwagę, że ludzie prognozują pogodę od setek lat, natomiast metody przewidywania obecności rekinów dopiero się rozwijają . Jak podkreśla, nawet dysponując ogromnymi zbiorami danych i zaawansowaną technologią, meteorolodzy wciąż nie są w stanie przewidzieć pogody z całkowitą pewnością. A w przeciwieństwie do prądu powietrza czy chmury każdy rekin podejmuje własne decyzje .
Dlaczego rekiny atakują ludzi? Naukowcy wciąż szukają odpowiedzi
Nowe technologie usprawniają tworzenie prognoz, dostarczając naukowcom więcej wskazówek na temat zachowania rekinów . Dr Megan Winton, badaczka z organizacji Atlantic White Shark Conservancy, używa rejestratorów biologicznych wyposażonych w kamery (tzw. camera tags), co – jak sama opisuje – przypomina wręczenie rekinowi smartfona. Te specjalne urządzenia pozwalają podejrzeć, na czym w danej chwili skupia się uwaga drapieżnika . Badania dr Megan Winton przyczyniły się do rozwoju stworzonej przez stowarzyszenie aplikacji Sharktivity , która dostarcza w czasie rzeczywistym informacje o dostrzeżonych rekinach oraz dane o ich przemieszczaniu się. Pokazują również, że poszczególne osobniki mają swoje unikatowe nawyki i zachowania.
Dr Megan Winton obserwowała już sytuacje, w których rekiny płoszyły się na widok ptaków lub foki. Kamery pozwoliły jej również podglądać rekina, który po pożywieniu się foką odpoczywał na dnie oceanu. – Poszczególne rekiny mają zupełnie inne osobowości – mówi. – Jedne są bardziej ostrożne, inne nieco odważniejsze, i jest to naprawdę fascynujące.
Lata danych zebranych z obu wybrzeży pozwalają określić, w których miejscach rekiny powinny się znajdować , ale to wcale nie oznacza, że dany osobnik rzeczywiście się tam pojawi o określonej porze. – Rekiny nie różnią się tak bardzo od ludzi – zauważa dr Chris Lowe. – Większość populacji mieści się w pewnej normie, ale zawsze znajdą się osobniki wyłamujące się ze schematów.
Nawet gdy rekiny zostaną wykryte wzdłuż danego odcinka plaży, wciąż nie wiadomo, kiedy mogą stanowić realne zagrożenie . Zespół dr Chrisa Lowe'a zgromadził nagrania z dronów i sygnały akustyczne z wielu lat śledzenia tych zwierząt, z których wynika, że rekiny i ludzie bardzo często przebywają w bliskiej odległości od siebie. A kiedy ludzie wchodzą do wody, rekiny wydają się zupełnie niewzruszone.
– Myśleliśmy, że ludzie będą dla rekinów po prostu utrapieniem, a teraz zdajemy sobie sprawę, że człowiek nie ma dla nich żadnego znaczenia . Jesteśmy dla nich jak dryfujące szczątki – mówi. – Prawdopodobnie nie pachniemy jak jedzenie ani nie wydajemy takich dźwięków jak ich ofiary . Nie gonimy ich, więc nie stanowimy zagrożenia. Po prostu nas ignorują.
Zdaniem naukowców do ewentualnych incydentów dochodzi najczęściej wskutek pomyłki – na przykład wtedy, gdy żarłacz biały bierze deskę surfingową za sylwetkę foki widzianą od spodu. Jak zauważa dr Chris Lowe, żarłacze białe należą do najlepiej poznanych rekinów na świecie , a mimo to naukowcy wciąż nie wiedzą, gdzie się rozmnażają ani gdzie przychodzą na świat. Pozostaje też jeszcze jedna wielka tajemnica: nadal tak naprawdę nie wiemy, dlaczego rekiny od czasu do czasu atakują ludzi .
Prognozy obecności rekinów mają zwiększyć bezpieczeństwo na plażach
Na plaży Padaro niedaleko Santa Barbara w Kalifornii organizatorzy obozów dla dzieci regularnie otrzymują ostrzeżenia wysyłane przez prof. Douglasa McCauleya. – Na ich podstawie mogą zdecydować, czy dany dzień należy uznać za „rekinowy” – wyjaśnia badacz. Zdarza się, że drony wykrywają nawet 15 osobników.
W ciągu najbliższej dekady prognozy wskazujące, gdzie i kiedy mogą pojawić się rekiny , prawdopodobnie staną się znacznie dokładniejsze. Prof. Douglas McCauley przyznaje, że z łatwością wyobraża sobie drony rozmieszczone na wieżach ratowniczych w całym kraju, prowadzące nieprzerwany monitoring wybrzeża .
Ponieważ rekiny mierzą się z coraz mniejszą liczbą zagrożeń i nie brakuje im pożywienia, rośnie prawdopodobieństwo, że ludzie będą coraz częściej dzielić z nimi przybrzeżne wody. Prof. Douglas McCauley podkreśla, że narzędzia prognostyczne są częścią procesu uczenia się, jak współistnieć z drapieżnikami, które staramy się chronić. – Głównym celem tych badań jest upewnienie się, że nadal będziemy mogli bezpiecznie dzielić te wody – podsumowuje.
Źródło: National Geographic
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!