Piwo towarzyszyło polskim królom od zarania państwowości — beczka wywołała wojnę
Piwo warzono na ziemiach polskich na długo przed upowszechnieniem mocnych alkoholi i było napojem codziennym zarówno zwykłych ludzi, jak i dynastii Piastów oraz Jagiellonów. Gall Anonim wspominał o piwie już w opowieści o legendarnym Piaście, który poczęstował nim tajemniczych wędrowców podczas postrzyżyn syna. Zachowane rachunki dworskie potwierdzają, że trunek był ważnym towarem handlowym i elementem posiłków na dworach królewskich.
Pełny tekst
Piwo warzono na ziemiach polskich na długo przed upowszechnieniem się mocnych alkoholi. Było napojem codziennym, elementem posiłków i ważnym towarem handlowym . Zachowane kroniki i rachunki dworskie pokazują, że cenili je zarówno zwykli mieszkańcy, jak i przedstawiciele dynastii Piastów oraz Jagiellonów.
Piwo Piasta i najstarsza polska opowieść o warzeniu
Jednym z najstarszych napojów alkoholowych wspomnianych w opowieściach o początkach polskiej państwowości było piwo. Gall Anonim pisał o nim w historii legendarnego Piasta, który przygotował beczułkę dobrze sfermentowanego trunku na postrzyżyny swojego syna. Gdy podczas uroczystości pojawili się tajemniczy wędrowcy, gospodarz poczęstował ich tym, co miał najlepszego.
Nie oznacza to oczywiście, że kronikarską opowieść należy traktować jak precyzyjny opis realiów IX wieku. Pokazuje ona jednak, że dla autora piszącego na początku XII stulecia piwo było naturalnym elementem uczty, gościnności i codziennej kultury .
Wczesne piwa mogły powstawać z jęczmienia, pszenicy, owsa lub mieszaniny różnych zbóż. Nie zawsze przypominały dzisiejszy, klarowny i mocno nasycony dwutlenkiem węgla napój. Bywały mętne, niskoalkoholowe i przeznaczone do szybkiego spożycia. Chmiel stosowano stopniowo coraz częściej, ale przez długi czas piwo doprawiano również innymi ziołami.
Jak warzono piwo w średniowiecznej Polsce?
Podstawą produkcji był słód, czyli ziarno poddane kiełkowaniu, a następnie wysuszone i rozdrobnione. Zalewano je wodą, podgrzewano, oddzielano płyn od pozostałości ziarna, a później poddawano fermentacji.
Techniki różniły się w zależności od regionu, dostępnych surowców i doświadczenia piwowara. Średniowieczne piwo nie było jednym ściśle określonym napojem , lecz całą grupą trunków o różnej barwie, smaku, gęstości i mocy.
Słabsze odmiany pito na co dzień, także do posiłków. Mocniejsze i trwalsze przeznaczano na uczty, sprzedaż w karczmach albo dłuższe przechowywanie. W późniejszych źródłach pojawiają się między innymi piwa jasne, ciemne, dubeltowe oraz marcowe. Określenie „dubeltowe” odnosiło się zasadniczo do trunku wytwarzanego z większej ilości słodu, a więc bardziej treściwego.
Z piwa przygotowywano zupy i śniadania
Piwo nie służyło wyłącznie do picia. Przyrządzano z niego także polewki i zupy , dodając kaszę, chleb, ser, jajka albo przyprawy. Przez wiele stuleci polewka piwna należała do popularnych dań śniadaniowych, również na zamożnych dworach.
Trzeba przy tym uważać na popularne stwierdzenie, że w średniowieczu pito piwo zamiast wody, ponieważ woda była zawsze niebezpieczna. Jakość wody zależała od miejsca, a ludzie korzystali również ze studni i źródeł. Piwo miało jednak kilka praktycznych zalet: dostarczało kalorii, można je było przygotować z łatwo dostępnego zboża, a słabsze odmiany dobrze pasowały do posiłków.
Najsłynniejsze piwa średniowiecznej Polski
Wraz z rozwojem miast produkcja piwa zaczęła podlegać coraz dokładniejszym regulacjom. Powstawały browary, cechy piwowarskie, przywileje oraz lokalne monopole określające, kto może warzyć i sprzedawać trunek.
Poszczególne miasta słynęły z własnych odmian piwa. Ceniono między innymi piwa pomorskie, zwłaszcza gdańskie i elbląskie, a także świdnickie, krakowskie, zatorskie, piotrkowskie i wareckie. W źródłach z XV wieku pojawiają się również piwa litewskie i żmudzkie.
Ich jakość mogła zależeć od rodzaju słodu, wody, użytych ziół, proporcji składników oraz sposobu fermentacji. W świecie bez jednolitych receptur i przemysłowej kontroli jakości nazwa miasta była często tym, czym dziś jest rozpoznawalna marka.
Królowa Jadwiga także piła piwo
Piwo pito również na polskich dworach. Pojawia się ono między innymi w rachunkach związanych z dworem Jadwigi Andegaweńskiej . Królowa spożywała je do posiłków, a kiedy chorowała, podawano jej także polewkę piwną.
Nie musi to oznaczać zamiłowania do upijania się. Piwa stołowe były zazwyczaj słabsze od wielu współczesnych trunków , a poza tym traktowano je jako część wyżywienia. Zachowane rachunki dworskie odnotowują duże ilości piwa, lecz obejmowały one potrzeby całego otoczenia władcy, służby i gości, dlatego nie zawsze można na ich podstawie obliczyć rzeczywiste spożycie jednej osoby.
W czasach jagiellońskich piwo było zwyczajnym napojem podawanym do posiłków. Wino pozostawało droższe i bardziej prestiżowe, a mocniejsze alkohole upowszechniły się dopiero później.
Leszek Biały nie chciał jechać tam, gdzie nie było piwa
Jedna z najbardziej znanych piwnych opowieści dotyczy księcia krakowskiego Leszka Białego . Władca zobowiązał się do udziału w wyprawie krzyżowej, ale długo zwlekał z wypełnieniem ślubu. W piśmie papieża Honoriusza III przytoczono tłumaczenie, według którego książę ze względu na stan zdrowia nie mógł pić ani wina, ani zwykłej wody, lecz przywykł do piwa i miodu. W Ziemi Świętej miał natomiast nie mieć dostępu do swoich zwyczajowych napojów.
Historycy podchodzą do tej anegdoty ostrożnie. Powodem rezygnacji z krucjaty mogła być przede wszystkim sytuacja polityczna w kraju, koszty wyprawy oraz zaangażowanie Leszka w walki na ziemiach pruskich. Argument dotyczący piwa okazał się jednak na tyle efektowny, że na stałe wszedł do historycznej tradycji.
Konrad Garbaty miał zrezygnować z arcybiskupstwa przez piwo
Podobną historię przekazał Jan Długosz w odniesieniu do Konrada II Garbatego, księcia ścinawskiego i prepozyta wrocławskiego. Konrad został wybrany na arcybiskupa Salzburga , ale miał zrezygnować z godności, gdy dowiedział się, że na miejscu nie znajdzie ulubionego piwa pszenicznego. Długosz komentował tę decyzję krytycznie, zauważając, że nowy arcybiskup mógłby przecież sprowadzić odpowiednie zboże albo nakazać uwarzenie piwa według własnych upodobań.
Także tę opowieść warto traktować przede wszystkim jako kronikarską anegdotę pokazującą przywiązanie do miejscowych smaków i obyczajów , a nie jako w pełni udokumentowany powód rezygnacji z urzędu. Chodziło przy tym o Salzburg, nie o Akwileję.
Piwo z klasztorów, miast i domowych warzelni
W średniowieczu piwo produkowały zarówno świeckie browary miejskie, jak i klasztory męskie oraz żeńskie . Zakres ich praw zależał od lokalnych przywilejów. Nie wszyscy mieszkańcy miasta mogli swobodnie warzyć i sprzedawać piwo – w wielu miejscowościach uprawnienie to było ściśle reglamentowane i stanowiło cenne źródło dochodów.
Klasztory dysponowały zapleczem gospodarczym, ziemią, zbożem i pomieszczeniami, które pozwalały prowadzić produkcję na większą skalę. Piwo mogło być przeznaczone na potrzeby wspólnoty, dla gości, pielgrzymów i pracowników, a niekiedy również na sprzedaż. Trunek pito z naczyń drewnianych, glinianych, cynowych, szklanych lub srebrnych – zależnie od epoki, regionu i zamożności właściciela.
Święci patroni piwowarów
W europejskiej tradycji z piwem łączono wielu świętych i legendarnych patronów. Najbardziej rozpoznawalną postacią jest Gambrinus , choć nie był on kanonizowanym świętym, lecz legendarnym królem lub księciem przedstawianym jako opiekun piwowarów.
Z piwem wiązano również św. Arnulfa z Metzu , żyjącego na przełomie VI i VII wieku. Według jednej z legend po jego śmierci wydarzył się cud, dzięki któremu uczestnikom procesji nie zabrakło piwa. Istnieją także opowieści o innym świętym Arnulfie, który miał zalecać picie piwa podczas epidemii.
Przekazy te mają przede wszystkim charakter hagiograficzny . Nie należy traktować ich jako dowodu, że średniowieczni ludzie rozumieli zależność między skażoną wodą a chorobami zakaźnymi w taki sam sposób, jak współczesna nauka.
Wielkopolska tradycja piwowarska wspomina natomiast błogosławionego Bernarda z Wąbrzeźna . Według legendy miał on przyczynić się do ponownego napełnienia studni w Grodzisku Wielkopolskim , ratując w ten sposób miasto oraz miejscowych piwowarów.
Piwo było także wielkim interesem
Produkcja i sprzedaż piwa przynosiły znaczne dochody. Władcy, rady miejskie, właściciele ziemscy, klasztory i cechy dążyli więc do ochrony swoich przywilejów.
W miastach obowiązywały przepisy regulujące jakość, cenę, miejsce sprzedaży i pochodzenie trunku . Zakazywano sprowadzania konkurencyjnego piwa, nakazywano korzystanie z określonych słodowni, pobierano podatki i wyznaczano karczmy, w których można było prowadzić wyszynk.
Konflikt o beczkę piwa mógł być w rzeczywistości sporem o monopol, pieniądze i zakres władzy. Najlepiej pokazuje to słynna wojna piwna we Wrocławiu.
Wojna piwna we Wrocławiu. Zaczęło się od świątecznego prezentu
U schyłku XIV wieku władze Wrocławia broniły miejskiego monopolu na handel piwem. Szczególnie niechętnie patrzyły na sprowadzanie cenionego piwa świdnickiego przez duchownych z Ostrowa Tumskiego , którzy powoływali się na własne prawa i przywileje.
W grudniu 1380 roku książę legnicki Rupert I wysłał kilka beczek piwa świdnickiego swojemu bratu Henrykowi, dziekanowi wrocławskiej kapituły katedralnej. Straż miejska zatrzymała transport, a ładunek skonfiskowano. Duchowni zażądali zwrotu prezentu. Gdy władze miasta odmówiły, na Wrocław nałożono interdykt, czyli zakaz sprawowania znacznej części publicznych obrzędów religijnych. Zamknięto kościoły, wstrzymano nabożeństwa, a część duchownych opuściła miasto.
Król Wacław IV kazał splądrować kościelne dobra
W 1381 roku do Wrocławia przybył król Czech Wacław IV Luksemburski . Chciał uczestniczyć w uroczystej mszy, jednak kapituła nie zgodziła się na czasowe zawieszenie interdyktu. Rozgniewany władca zastosował represje wobec duchownych. Jego żołnierze splądrowali część kościelnych majątków, klasztorów i domów kanoników. Konflikt, który rozpoczął się od kilku beczek piwa, przekształcił się w poważne starcie między monarchą, radą miejską a kapitułą.
Spór trwał do 1382 roku. Ostatecznie osiągnięto kompromis: interdykt został zdjęty, a duchowni uzyskali prawo do sprowadzania piwa na własny użytek i zaopatrywania innych członków kapituły. W źródłach pojawia się również kwota 5000 marek , którą strona kościelna miała zapłacić w ramach ugody.
Tak zakończyła się wrocławska wojna piwna – konflikt, który tylko pozornie dotyczył napoju. W rzeczywistości chodziło o pieniądze, przywileje, miejskie monopole i granice kościelnej niezależności .
Piwo w średniowieczu znaczyło więcej niż napój
Historia piwa na ziemiach polskich to nie tylko dzieje receptur i trunków. Piwo było częścią codziennej diety, ważnym towarem, źródłem podatków i symbolem lokalnej tożsamości.
Pojawiało się w opowieści o początkach dynastii Piastów , w rachunkach królewskich, klasztornych gospodarstwach i miejskich statutach. Łączyło świat władców, mieszczan, duchownych, karczmarzy i rzemieślników , a spór o jego sprzedaż potrafił zamknąć kościoły i sprowokować interwencję króla.
Źródła : Uniwersytet Śląski , Gall Anonim, Kronika polska , księga I, Jan Długosz, Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego .
Nasza ekspertka
prof. Bożena Czwojdrak
Mediewistka z Uniwersytetu Śląskiego. Laureatka nagrody im. S. Herbsta (1999) oraz konkursu im. A. Heymowskiego (2004). Współredaktorka czasopisma „Średniowiecze Polskie i Powszechne”. Zajmuje się genealogią szlachecką i możnowładczą oraz badaniami nad dworami monarchów w Polsce późnego średniowiecza. Należy do Komisji Historycznej PAN, Towarzystwa Naukowego Societas Vistulana. Jest wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Heraldycznego oddział w Krakowie, przewodniczącą Zespołu Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich Komitetu Nauk Historycznych PAN oraz kierownikiem Zespołu Badań nad Dworami i Elitami Władzy przy Instytucie Historii PAN w Warszawie. Współprowadząca podcast historyczny National Geographic Polska.
Komentarze
Brak komentarzy
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!