Pełny tekst
Holenderski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i Produktów Konsumenckich (NVWA) przekazał, że do tego niecodziennego incydentu doszło podczas standardowej odprawy. Służby ochrony lotniska odkryły, że podróżująca do Kanady kobieta schowała pod ubraniem żywego pytona królewskiego ( Python regius ). Pasażerka błyskawicznie przedstawiła celnikom własną wersję wydarzeń .
Tłumaczenie, w które trudno uwierzyć
Gdy tylko ochrona zapytała o pochodzenie gada, Kanadyjka z pełnym przekonaniem stwierdziła, że po prostu znalazła węża w pobliżu swojego hotelu w centrum Amsterdamu. Ze względu na zbliżający się lot, postanowiła rzekomo uratować zwierzę i zabrać je ze sobą do domu.
Holenderskie służby z NVWA podeszły do tej historii z ogromnym i w pełni uzasadnionym sceptycyzmem, zaznaczając w informacji w mediach społecznościowych, że to „niezwykle mało prawdopodobne” . Wąż , jako przedstawiciel gatunku objętego ścisłą ochroną, został natychmiast skonfiskowane i przekazane do specjalistycznego ośrodka opieki weterynaryjnej. Urzędnicy sporządzili protokół z zatrzymania, a sprawa przemytu niezwłocznie trafiła do organów ścigania.
Łagodny dusiciel, a nie krwiożercza bestia
Gdy słyszymy słowo „pyton”, to wyobraźnia często podsuwa nam obrazy gigantycznych, przerażających bestii . O ile potężne pytony siatkowe potrafią być śmiertelnie niebezpieczne, o tyle w przypadku pytona królewskiego wygląda to nieco inaczej. To jeden z najmniejszych przedstawicieli rodziny pytonów , który rzadko przekracza 1,5 metra długości i jest całkowicie niegroźny dla człowieka .
Historia medycyny nie zna przypadków, by ten gatunek zabił człowieka. Co więcej, to zwierzę niezwykle płochliwe. W sytuacji zagrożenia gad ten nie atakuje, lecz zwija się w ciasną kulę i chowa głowę (stąd jego popularna angielska nazwa ball python – pyton kulisty). Ze względu na niewielkie rozmiary, przepiękne ubarwienie i bardzo łagodne usposobienie, pyton królewski to dziś najchętniej hodowany wąż w domowych terrariach , także w Polsce.
Węże w samolocie to nie tylko filmowa fikcja
Próba wniesienia węża w bieliźnie brzmi jak gotowy scenariusz komedii, ale przedstawiciele lotnisk donoszą, że takie sytuacje zdarzają się regularnie. Gady to zwierzęta zmiennocieplne , dlatego przemytnicy na lotniskach często ukrywają je blisko własnego ciała , by zapewnić im odpowiednią temperaturę na czas podróży.
W 2022 roku na lotnisku w Tampie (w amerykańskim stanie Floryda) służby znalazły w bagażu podręcznym boa dusiciela o imieniu Bartholomew, którego pasażerka próbowała wnieść na pokład jako... „zwierzę wsparcia emocjonalnego” . Z kolei w 2016 roku podróżni lotu Aeromexico przeżyli sceny niczym z hollywoodzkiego thrillera klasy B, gdy z luku na bagaże prosto do kabiny pasażerskiej wypełzła jadowita, zielona żmija .
Eksperci z NVWA przypominają – przewożenie egzotycznych zwierząt wymaga rygorystycznych zezwoleń (dokumentów CITES). Próba ich ominięcia, niezależnie od tego, czy zwierzę kupiliśmy na czarnym rynku , czy – jak twierdziła Kanadyjka – znaleźliśmy na ulicy, to złamanie prawa, za które grozi surowa kara.
Źródło: NL Times , PAP
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!