Pełny tekst
Spis treści:
Śmiech pod kontrolą – czy to w ogóle możliwe?
Wyjście ze strefy komfortu
Ożywcze doświadczenie i polskie poczucie humoru
Śmiech pod kontrolą – czy to w ogóle możliwe?
„LOL: Kto się śmieje ostatni” to format, w którym stawką jest nie tylko wygrana, ale przede wszystkim utrzymanie żelaznej kontroli nad własnymi emocjami . Tomasz Kot przyznał, że zarówno rozśmieszanie innych, jak i powstrzymywanie się od śmiechu było ekstremalnie trudne. - Każdy z uczestników wie, że pozostali mają dokładnie to samo założenie: nie zaśmiać się za żadną cenę .
Zastanawiam się, czy do takiego programu, który rządzi się improwizacją można się przygotować? - Próbowałem wymyślić rodzaj śmiechu, który nie będzie śmiechem - zdradził Tomasz Kot. - Ćwiczyłem mówienie z niewyraźnymi ustami, ale uznano, że to ryzykowne. Improwizacja rządzi się swoimi prawami i nawet najbardziej wyrafinowane strategie mogą zawieść . - Po dwóch godzinach nie wiedziałem już, co mam w głowie, cieszyłem się, że najtrudniejsze numery mam za sobą i nie miałem pojęcia, w którą stronę to pójdzie - przyznał aktor.
Wyjście ze strefy komfortu
Tomasz Kot znany jest z ról dramatycznych i biograficznych (wystarczy wymienić znakomite kreacje w filmach Zimna wojna, Bogowie , czy Skazany na bluesa) chociaż ma także korzenie komediowe (wielu pamięta Tomasza Kota w polskiej wersji kultowego serialu Niania) . Jednak udział w programie komediowym „LOL: Kto się śmieje ostatni” był dla niego zupełną nowością - To dla każdego uczestnika wyjście ze strefy komfortu, po prostu nie da się niczego udawać - podkreśla aktor.
Jedną z zasad programu jest reagowanie na gong - wtedy uczestnicy stają się widownią dla występującego. - Największą zagadką byli dla mnie ci, których nie znałem lub nie pracowałem z nimi od lat - mówi Kot. - Cezary Pazura i jego goście potrafili zaskoczyć wszystkich. Szczególnie trudnym rywalem okazał się dla mnie kolega Sikorski, którego do tej pory nie miałem okazji dobrze poznać. Ruciński natomiast przez długi czas nie zdradzał żadnych emocji - zażartował Tomasz Kot, podejrzewając rywala o bycie „awatarem”.
Zapytałam Tomasza Kota o to, co jego najbardziej rozśmiesza i bez wahania odpowiedział -Abstrakcyjne poczucie humoru. Jeśli ktoś potrafi z kamienną twarzą powiedzieć totalną głupotę, to mnie rozbraja - przyznaje aktor. Wprowadzenie się na absurdalne pole sprawia, że wszystko jest możliwe i wszystko może rozśmieszyć.
Ożywcze doświadczenie i polskie poczucie humoru
Udział w programie był dla Tomasza Kota wyjątkowo ożywczy. - Nic nie kostnieje, nic nie zamyka się w swojej formie. To doświadczenie dodało mi energii i pokazało, że zawsze można się czymś zaskoczyć - podsumowuje.
A co mówi to o poczuciu humoru Polaków? - pytam na zakończenie rozmowy - Nie znam wszystkich Polaków, ale skoro program odnosi sukcesy na całym świecie, to znaczy, że ktoś odkrył uniwersalną formułę. Wiem, że młodzi ludzie organizują nawet „lolowe” kolacje czy spacery – opowiada aktor.
„LOL: Kto się śmieje ostatni” to nie tylko show, to prawdziwy test charakteru i poczucia humoru . Śmiech to zdrowie – sprawdźcie sami, kto wytrzyma najdłużej!
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!