Pełny tekst
Anna Skura od lat podróżuje po świecie , mieszka na Bali i ma na swoim koncie kilkadziesiąt odwiedzonych krajów. W rozmowie z Sabiną Ziębą wraca jednak do wydarzenia, którego długo nie potrafiła wyrzucić z pamięci. Opowiada, jak spontaniczny wyjazd na indonezyjską wyspę zakończył się zatrzymaniem przez służby imigracyjne, nocą w areszcie i walką o odzyskanie dokumentów . Zdradza również, czego nauczyło ją to doświadczenie i jak dziś patrzy na podróże w pojedynkę.
Pierwsza samotna podróż miała być prezentem urodzinowym. Zakończyła się nocą w areszcie
Choć dziś Anna Skura ma na swoim koncie około 80 odwiedzonych krajów , swoją pierwszą samotną podróż pamięta przede wszystkim z powodu wydarzeń, których zupełnie się nie spodziewała. Wszystko zaczęło się po zakończeniu rejsu po archipelagu Raja Ampat w Indonezji. Gdy znajomi rozjechali się w różne strony, postanowiła spontanicznie polecieć na wyspę Sulawesi, by zobaczyć rekiny wielorybie. – Miałam wtedy urodziny i pomyślałam: „Dobra, jestem gotowa na samotną podróż” – wspomina w rozmowie z Sabiną Ziębą.
Zaledwie kilka godzin po zameldowaniu w hotelu do jej pokoju zapukali jednak funkcjonariusze służb imigracyjnych . – Dosłownie trzy godziny później przyjechało po mnie immigration i trafiłam do aresztu. To jedna z najbardziej traumatycznych historii w moim życiu. Naprawdę bardzo się bałam – opowiada. Jak przyznaje, największy lęk budziła nie sama kontrola, ale niepewność . Czterech mężczyzn pojawiło się późnym wieczorem i poleciło jej wsiąść do samochodu z przyciemnianymi szybami. – Nie wiedziałam, czy oni są prawdziwymi oficerami. (...) Poszłam do pokoju i zastanawiałam się, czy brać karty kredytowe, czy się gdzieś schować... Ubrałam na siebie jak najwięcej ubrań, bo nie wiedziałam, co mnie czeka – wspomina.
Finalnie okazało się, że powodem zatrzymania był brak paszportu . Dokument znajdował się u agenta zajmującego się formalnościami wizowymi na Bali, a podczas wcześniejszych lotów krajowych wystarczało okazywanie jego zdjęcia lub kopii. Na Sulawesi obowiązywały jednak inne przepisy. – To był wyjazd last minute. Mój paszport był u agenta, bo odnawiał wizę. W innych miejscach mogłam podróżować z jego zdjęciem, ale akurat tam już nie – tłumaczy. Przez całą noc nie wiedziała, jak zakończy się sprawa. – Dostałam dokument po indonezyjsku i przypomniało mi się tylko to, co zawsze mówią w filmach: „Nie podpisuj czegoś, czego nie rozumiesz” – dodaje.
Anna Skura o podróżach solo: „Lubię dzielić te chwile z innymi”
Następnego dnia funkcjonariusze pozwolili jej jednak pojechać zobaczyć rekiny wielorybie , dla których przyleciała na Sulawesi. Jak przyznaje, właśnie wtedy nastąpił moment, który całkowicie zmienił jej nastawienie. – Jak je zobaczyłam, to pomyślałam sobie: „Boże, życie jest takie piękne. Doświadczyłam czegoś tak niezwykłego, że mogę już wracać nawet do tego więzienia ” – mówi z uśmiechem. Ostatecznie sprawę udało się zakończyć po odzyskaniu dokumentów i uregulowaniu opłat. – Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze – podsumowuje.
Choć historia z Sulawesi mogłaby zniechęcić do kolejnych samotnych wyjazdów, to Anna Skura podkreśla, że nie ona sprawiła, iż podróże solo nie są jej ulubionym sposobem odkrywania świata. – Ja wiem, że jest dużo kobiet, które podróżują same i mówią, jak świetnie jest w podróży. Ja akurat tego stylu nie wybieram – przyznaje. Najczęściej wyjeżdża z siedmioletnią córką Melody , mamą lub przyjaciółmi i, jak sama mówi, najbardziej ceni możliwość wspólnego przeżywania emocji. – Lubię się dzielić tym momentem z innymi. Jestem osobą, która wszystko dokumentuje i lubię, kiedy ktoś mnie wspiera przy zdjęciach i filmach – wyjaśnia.
Dodaje również, że są miejsca, do których jako kobieta nie zdecydowałaby się dziś pojechać sama. – Na przykład nie pojechałabym samotnie do Indii . Takie jest moje przekonanie, chociaż być może jest błędne – mówi. Podkreśla jednocześnie, że każda kobieta powinna podróżować w taki sposób, w jakim czuje się bezpiecznie i komfortowo .
Posłuchaj całej rozmowy o podróżach Anny Skury
Historia indonezyjskiego aresztu to tylko jeden z wielu wątków poruszonych w najnowszym odcinku podcastu „Solo przez świat”. W rozmowie z Sabiną Ziębą Anna Skura opowiada również o życiu na Bali, ekstremalnym maratonie na Antarktydzie, wspinaczce na Aconcaguę w ciąży, podróżowaniu z siedmioletnią córką, która ma już za sobą ponad 126 lotów samolotem, a także o tym, jak przez lata zmieniało się jej podejście do odkrywania świata. Cały odcinek podcastu „Solo przez świat” z Anną Skurą jest dostępny na kanale YouTube National Geographic Magazine Poland i w serwisie Spotify .
View Ediplayer on the source website
Źródło: National Geographic Polska
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!