Rekordowy zakwit sinic na Bałtyku już w czerwcu — najwcześniej w historii obserwacji
W 2025 roku zakwit sinic na Morzu Bałtyckim pojawił się rekordowo wcześnie — już w połowie czerwca, podczas gdy dotychczas zjawisko to obserwowano najwcześniej w lipcu lub sierpniu. Dr Justyna Kobos z Uniwersytetu Gdańskiego potwierdza, że zmiany klimatyczne gwałtownie przyspieszają procesy biologiczne w Bałtyku. Sinice są niebezpieczne dla ludzi i zwierząt, a ich coraz wcześniejsza obecność stanowi poważne zagrożenie dla polskiego wybrzeża.
Pełny tekst
Zmiany klimatyczne silnie wpływają na ekosystem Morza Bałtyckiego, co objawia się między innymi gwałtownym przyspieszeniem procesów biologicznych w jego wodach. Jednym z najbardziej uciążliwych i niebezpiecznych zjawisk jest zakwit sinic , które w ostatnich latach pojawiają się na polskim wybrzeżu coraz wcześniej. Ten rok jest rekordowy – sinice „zakwitły” już w czerwcu.
Rekordowo wczesny zakwit sinic w Bałtyku
Tegoroczny zakwit sinic w Bałtyku nastąpił wyjątkowo wcześnie – pierwsze obserwacje odnotowano już w połowie czerwca . Do tej pory podczas najczęstszym terminem był dopiero lipiec lub sierpień. Szczegółowe dane na ten temat w rozmowie z PAP przedstawiła dr Justyna Kobos z Zakładu Biotechnologii Morskiej Wydziału Oceanografii i Geografii Uniwersytetu Gdańskiego. Biolożka od lat monitoruje te procesy i prezentuje wyniki badań na międzynarodowych spotkaniach grup roboczych ICES oraz Międzyrządowej Komisji Oceanograficznej UNESCO.
Według ekspertki, postępujące ocieplenie klimatu sprawia, że wody przybrzeżne nagrzewają się szybciej, co bezpośrednio wydłuża cykl rozwojowy sinic. – Gdy zakwit pojawił się w ubiegły piątek, to nie chcieliśmy w to uwierzyć. W 2021 r. pojawił się 30 czerwca i to też nam się wydawało bardzo wcześnie – mówi badaczka. Wygląda na to że tak wczesne incydenty stają się nową normą.
Jeden gatunek, jedna toksyna
W przeciwieństwie do wód śródlądowych, takich jak jeziora, gdzie różnorodność gatunkowa cyjanobakterii jest znacznie większa, w Bałtyku za masowe zakwity odpowiada jeden gatunek – Nodularia spumigena . To jednak nie znaczy, że zagrożenie w morzu jest mniejsze. Ten gatunek produkuje i emituje do środowiska nodularynę, czyli związek z grupy hepatotoksyn , które działają niszcząco na komórki wątroby i mogą prowadzić do jej poważnego uszkodzenia.
Inne gatunki fitoplanktonu zdolne do wytwarzania niebezpiecznych toksyn (np. okrzemki i bruzdnice ), pojawiają się u polskich wybrzeży rzadko. Stanowią zagrożenie głównie na obszarach pełnomorskich. Sinice (zwane też cyjanobakteriami) są obecne we wszystkich typach akwenów i są ważnym składnikiem ekosystemów. Tylko niewielka liczba ich gatunków produkuje niebezpieczne toksyny.
Luka w polskich przepisach: nikt nie sprawdza toksyn sinic
– Monitoring jakości wody w bałtyckich kąpieliskach nie obejmuje toksyn wytwarzanych przez sinice – mówi dr Kobos. Obowiązujące w Polsce przepisy, oparte na Ramowej Dyrektywie Wodnej oraz rozporządzeniach Ministra Zdrowia, nakazują zamykanie plaż głównie na podstawie oceny parametrów organoleptycznych, takich jak barwa wody czy jej zmętnienie .
Ten brak wynika z prozaicznych przyczyn, np. wysokich kosztów aparatury. Jednak dr Kobos podkreśla, że powinno się chociaż sprawdzać pod mikroskopem, który gatunek sinic „kwitnie” – zwłaszcza w jeziorach, gdzie różnorodność gatunkowa jest większa.
Jak rozpoznać zatrucie toksynami sinic i jak się ochronić?
Dr Kobos przywołuje proste zalecenie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO): gdy stojąc w wodzie po kolana widzimy swoje stopy , ryzyko narażenia na toksyczne sinice i glony jest umiarkowane , pomimo pewnego zmętnienia wody. Jednak jeśli byśmy stóp nie widzieli, to jest na tyle duże, że na pewno trzeba z takiej wody jak najszybciej wyjść.
Bezpośredni kontakt z wodą zanieczyszczoną toksynami Nodularia spumigena , a szczególnie jej połknięcie, może wywołać nudności, wymioty i silne bóle brzucha . Mogą też wystąpić: gorączka, bóle mięśni i głowy, osłabienie, dreszcze. W najcięższych przypadkach może dojść do uszkodzenia wątroby. Długotrwała, wielodniowa ekspozycja, znacznie zwiększa ryzyko.
– Czasami wystarczy siedzieć na plaży blisko wody i wdychać unoszące się opary (aerozole, zawierające cząsteczki toksyn uwolnionych do wody z rozkładających się komórek sinic) i to również może powodować problemy zdrowotne – tłumaczy dr Kobos. W przypadku sinic w jeziorach, może dojść także do skażenia dermotoksynami , wywołującymi m.in. świąd, pieczenie, rumień i pęcherze na skórze.
Źródło: Nauka w Polsce
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Czy zakwit sinic powinien skutkować oficjalnym zamknięciem plaż na polskim wybrzeżu?
Komentarze
Brak komentarzy
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!