Savoca na Sycylii: mała wioska, która stała się legendą dzięki "Ojcu chrzestnemu"
Savoca, górska wioska na Sycylii z widokiem na Morze Jońskie, stała się miejscem pielgrzymek fanów kina dzięki filmowi "Ojciec chrzestny" z 1972 roku. Francis Ford Coppola wybrał ją zamiast prawdziwego Corleone, uznając tamto miasto za zbyt nowoczesne. Dziś wąskie uliczki i lokalne bary Savoki przyciągają turystów z całego świata.
Pełny tekst
Położona na wzgórzach z widokiem na wybrzeże Morza Jońskiego Savoca przez stulecia była jedną z wielu spokojnych sycylijskich miejscowości . Wszystko zmieniło się jednak, gdy Francis Ford Coppola wybrał ją jako plan zdjęciowy dla scen rozgrywających się w fikcyjnym Corleone. Reżyser zrezygnował z wykorzystania prawdziwego miasta o tej nazwie, uznając je za zbyt nowoczesne jak na realia powojennej Sycylii przedstawione w filmie. Dzięki temu wąskie kamienne uliczki, niewielkie place i lokalne bary Savoki stały się częścią jednej z najsłynniejszych historii w dziejach kina , przyciągając dziś fanów z całego świata.
Savoca była niemal odcięta od świata
Na długo przed tym, zanim do niewielkiej sycylijskiej miejscowości przyjechały kamery, reflektory i gwiazdy kina, życie w Savoce płynęło powoli i według rytmu wyznaczanego przez pory roku. Położona na wzgórzu nad wybrzeżem Jońskim osada przez stulecia utrzymywała się głównie z rolnictwa, upraw oliwek, cytrusów i winorośli . W latach 60. i na początku 70. XX wieku była miejscem niemal całkowicie pomijanym przez turystów, a codzienność mieszkańców niewiele różniła się od tej sprzed dziesięcioleci. Wiele domów nie miało jeszcze bieżącej wody , a mieszkańcy korzystali ze zbiorników na deszczówkę. Drogi pozostawały nieutwardzone, liczba samochodów była niewielka, a dla wielu rodzin największym wydarzeniem roku były lokalne święta religijne czy targi w pobliskich miejscowościach.
Gdy w 1971 roku do Savoki przyjechała ekipa Francisa Forda Coppoli, mieszkańcy początkowo nie do końca rozumieli skalę przedsięwzięcia . Dla wielu z nich było to pierwsze spotkanie z amerykańskim kinem i światem Hollywood. Jak wspominali później uczestnicy wydarzeń, pojawienie się kamer, ciężarówek z wyposażeniem i kilkudziesięcioosobowej ekipy przypominało wręcz „lądowanie UFO ”. Reżyser szukał miejsca, które zachowało atmosferę powojennej Sycylii , a prawdziwe Corleone było już wówczas zbyt nowoczesne, by oddać klimat lat 40. i 50. XX wieku. Wybór padł więc na Savokę i pobliskie Forza d’Agrò, które dzięki swojej architekturze niemal nie wymagały scenograficznych zmian.
Dla mieszkańców udział w produkcji okazał się wydarzeniem bez precedensu. Wielu z nich po raz pierwszy w życiu stanęło przed kamerą jako statyści. Za kilka dni pracy otrzymywali wynagrodzenie przewyższające roczne dochody części rodzin . Niektórzy wspominają do dziś, że matki budziły synów o świcie, by nie przegapili szansy na udział w zdjęciach. Dla młodych mieszkańców spotkanie z Alem Pacino czy Coppolą wydawało się równie nierealne jak sama obecność Hollywood w ich małej górskiej wiosce.
Bar Vitelli, ślub Michaela Corleone i turystyczna rewolucja
Zdjęcia trwały zaledwie kilka tygodni, jednak ich skutki okazały się trwałe. To właśnie w Savoce nakręcono jedne z najbardziej pamiętnych scen pierwszej części „Ojca chrzestnego” , w tym spotkanie Michaela Corleone z ojcem Apollonii oraz późniejszy ślub pary. Najbardziej rozpoznawalnym miejscem pozostaje do dziś XV-wieczny Bar Vitelli , gdzie bohater grany przez Ala Pacino prosi ojca ukochanej o możliwość poznania jego córki. Lokal działa nieprzerwanie od czasów realizacji filmu i zachował charakterystyczny wygląd znany z ekranu, a jego wnętrza wypełniają fotografie z planu, kadry z filmu i pamiątki związane z produkcją.
Kilkaset metrów dalej znajduje się kościół San Nicolò , który pojawił się w jednej z najbardziej pamiętnych scen całej trylogii – ślubie Michaela Corleone i Apollonii. Do dziś wielu odwiedzających odtwarza drogę, którą filmowi nowożeńcy przeszli przez kamienne uliczki Savoki, robiąc zdjęcia dokładnie w tych samych miejscach, które ponad pół wieku temu oglądali widzowie na całym świecie. Miłośnicy kina odwiedzają również pobliską willę Castello degli Schiavi w Fiumefreddo , która również pojawiła się w filmowej historii rodziny Corleone.
Turyści na zawsze zmienili spokojną wioskę
Przez kolejne dekady Savoca stopniowo zamieniała się z niemal nieznanej górskiej osady w obowiązkowy punkt programu dla fanów filmu z całego świata. Szczególnie duży wzrost zainteresowania przyniósł rozwój turystyki wycieczkowej i przypływ pasażerów statków zawijających do pobliskiej Mesyny. Dziś między wiosną a jesienią przez wąskie uliczki codziennie przechodzą grupy odwiedzających podążających śladami Michaela Corleone. Powstały pensjonaty, sklepy z pamiątkami i wycieczki tematyczne poświęcone wyłącznie „Ojcu chrzestnemu”, a część dawnych statystów nadal spotyka się z turystami i opowiada wspomnienia z planu zdjęciowego.
Co ciekawe, mieszkańcy do dziś wspominają nie tylko samych aktorów, ale również codzienność pracy na planie. Francis Ford Coppola miał podobno szczególnie upodobać sobie sycylijską granitę i lokalne słodycze, a ekipa filmowa korzystała z tej samej studni, z której wodę czerpali mieszkańcy wioski. W 2022 roku reżyser został honorowym obywatelem Savoki , a lokalna społeczność nie ukrywa, że pojawienie się „Ojca chrzestnego” stało się dla miasteczka prawdziwym punktem zwrotnym i wydarzeniem, które na zawsze zmieniło jego historię.
Źródła: CNN , Sicily Active
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Komentarze
Brak komentarzy
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!