Ewa Pajor opuściła dom w wieku 12 lat — mówi, że to był jej najtrudniejszy moment
Polska piłkarka Ewa Pajor w rozmowie o swojej karierze wskazuje, że najtrudniejszym momentem nie był transfer do Barcelony ani finał Ligi Mistrzyń, lecz wyjazd z domu rodzinnego jako 12-latka. Opuszczenie rodzeństwa i codzienności w małej miejscowości było dla niej pierwszym testem odporności psychicznej. Jej historia to opowieść nie o triumfach, ale o kosztach, jakie trzeba ponieść, by osiągnąć poziom światowej piłki nożnej.
Ewa Pajor rzadko mówi o swojej karierze w kategoriach spektakularnych zwrotów akcji. W jej opowieści więcej jest przesunięć niż przełomów: zmiana miejsca, języka, rytmu życia. Zaczęło się wcześnie, kiedy wyjazd z domu rodzinnego w wieku 12 lat stał się pierwszym testem nie talentu, tylko odporności. Z czasem te doświadczenia przestały być wyjątkiem, a stały się standardem. Właśnie od tego momentu zaczyna się jej historia, opowiedziana nie przez pryzmat wyników, ale kosztów, jakie trzeba było ponieść, żeby w ogóle dojść do poziomu, na którym dziś funkcjonuje. Najtrudniejsza decyzja Ewy PajorKiedy dziś mówi o swojej karierze, nie wskazuje finału Ligi Mistrzyń ani transferu do Barcelony jako najtrudniejszego momentu. Wraca znacznie dalej, do chwili, w której jako dwunastoletnia dziewczynka musiała zostawić wszystko, co znała.Był rodzinny dom, rodzeństwo, codzienność w małej miejscowości. Było też marzenie o grze w piłkę. „Może nie nazwałabym tego poświęceniem, bo ja pragnęłam grać w piłkę. Chciałam trafić do kobiecej drużyny i to się stało w wieku 12 lat. Myślę, że to był najcięższy moment dla mnie. Całe szczęście wyjechała ze mną moja siostra do Konina, do bursy”.Wyjazd oznaczał rozstanie z rodziną, z którą była wyjątkowo związana. „Musiałam opuścić dom rodzinny. Mam dużą rodzinę, jestem bardzo zżyta z moim rodzeństwem. Zawsze byliśmy razem, czy to podczas wakacji, czy na co dzień. To właśnie tam czuję się najlepiej i dalej tak się czuję. Myślę, że było to pierwsze wyzwanie, które bardzo wiele mnie nauczyło”.Tęsknota nie minęła wraz z kolejnymi sukcesami. „Oczywiście tęskniłam. I dalej tęsknię. To się nie zmieni. Tęsknię za tym, skąd pochodzę, za moją rodziną”.Pytana o to, czego brakuje jej najbardziej, nie mówi o konkretnych miejscach ani wydarzeniach. Chodzi o rzeczy, które zwykle docenia się dopiero z perspektywy czasu. „Takich po prostu codziennych rzeczy. Że wstaję i jestem z moją rodziną, mogę spędzać z nimi czas. Gdy mam wakacje, to właśnie z rodziną spędzam większość wolnego czasu”.Choć Ewa Pajor podróżuje po całym świecie, każdy wolny moment wykorzystuje podobnie. „Oczywiście wyjeżdżam też odpocząć i skorzystać z wakacji, ale zazwyczaj są one bardzo krótkie. Potem od razu wracam do domu, żeby spędzić czas z moimi najbliższymi”.Lekcja z WolfsburgaPo sześciu latach spędzonych w Koninie przyszedł kolejny etap. Wolfsburg. Jeden z najlepszych klubów Europy i pierwsze doświadczenie życia za granicą. To właśnie tam, jak przyznaje Ewa, zrozumiała, czym naprawdę jest profesjonalny sport.„W Wolfsburgu poczułam, że bez tej codziennej pracy nie da się funkcjonować na najwyższym poziomie. Nie chodzi tylko o boisko. Chodzi też o to, żeby dbać o siebie, dobrze jeść, dobrze spać. Z czasem zrozumiałam również, jak wiele zależy od naszej głowy i jak bardzo trzeba o nią dbać”.Lata spędzone w Niemczech zmieniły jej podejście do sportu, ale również do samej siebie: „To całe doświadczenie i wszystkie lata spędzone w świetnych klubach nauczyły mnie, że kluczowe są ciężka praca i cierpliwość. Tego nauczył mnie właśnie pierwszy wyjazd za granicę. Wyjeżdżając do Wolfsburga, odstawałam pod każdym względem. Dlatego cierpliwość, ciężka praca, nieustępliwość i waleczność były dla mnie kluczowe. I dalej są”.„Często płakałam do poduszki”Patrząc z zewnątrz, łatwo zobaczyć medale, trofea i kolejne rekordy. Znacznie trudniej dostrzec samotność, która często towarzyszy młodym sportowcom. Pajor nie ukrywa, że takich momentów było wiele: „Oczywiście, że były ciężkie momenty. Ten pierwszy wyjazd za granicę bez znajomości języka. Młoda zawodniczka w wieku 18 lat. To był ciężki moment”.Mimo to Ewa Pajor nigdy nie dopuściła do siebie myśli o rezygnacji. „W żadnym momencie nie powiedziałam, że chcę wrócić do domu”.Przyznaje jednak, że droga do miejsca, w którym jest dziś, nie była pozbawiona bólu. „Było ciężko. Często płakałam do poduszki. Często z moją siostrą po prostu zamykałyśmy się w domu i byłyśmy dla siebie. To były ciężkie chwile”.Po chwili bohaterka ELLE VOICES dodaje zdanie, które właściwie podsumowuje całą jej historię: „Nie, pomimo tych ciężkich momentów, których było wiele, nigdy nie chciałam się poddać i nigdy nie chciałam zrezygnować z tego, co kocham najbardziej”.
Czy tak wczesny wyjazd dziecka z domu dla kariery sportowej jest właściwy?
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!