Wyspa Thorne'a u wybrzeży Walii — dawna twierdza wojskowa na sprzedaż
Wyspa Thorne'a, położona przy wejściu do Milford Haven w Walii, trafiła na rynek nieruchomości. Przez prawie dwa wieki pełniła funkcje militarne jako fortyfikacja strzegąca wybrzeża. Należy do wyjątkowych ofert na globalnym rynku prywatnych wysp, gdzie dominują głównie nieruchomości z Kanady, USA i regionu Karaibów.
Na świecie niemal przez cały rok dostępne są setki prywatnych wysp wystawionych na sprzedaż. Choć nie jest to rynek masowy, transakcje tego typu odbywają się regularnie za pośrednictwem wyspecjalizowanych agencji nieruchomości. Najwięcej ofert pochodzi z Kanady, Stanów Zjednoczonych, Bahamów, Belize czy Panamy, natomiast w Europie dominują Grecja, Chorwacja, Szkocja i kraje skandynawskie. Od czasu do czasu na sprzedaż trafiają jednak znacznie bardziej nietypowe miejsca. Tak jest w przypadku wyspy położonej u wybrzeży Wielkiej Brytanii, która przez lata pełniła funkcje militarne, a dziś należy do najbardziej niezwykłych nieruchomości dostępnych na rynku.Wyspa Thorne’a i fort, który strzegł wybrzeża WaliiNiewielka wyspa Thorne’a od niemal dwóch stuleci zajmuje strategiczne miejsce przy wejściu do Milford Haven – jednego z największych naturalnych portów w Wielkiej Brytanii. To właśnie stąd kontrolowano dostęp do dawnej Królewskiej Stoczni w Pembroke Dock, która przez lata odgrywała istotną rolę dla brytyjskiej marynarki wojennej. Choć pierwsze pomysły ufortyfikowania wyspy pojawiły się już w 1817 roku, przez długi czas pozostawały jedynie na papierze. Sytuacja zmieniła się dopiero w połowie XIX wieku, gdy Londyn zaczął z niepokojem obserwować rosnącą potęgę francuskiej floty za panowania Napoleona III. Wówczas zapadła decyzja o budowie fortu, którego data ukończenia – 1854 rok – do dziś widnieje nad głównym wejściem.Powstała na skalistej wyspie twierdza była częścią większego systemu obronnego chroniącego Milford Haven. Fort wyposażono w stanowiska artyleryjskie skierowane w stronę morza, a jego konstrukcję zaprojektowano tak, by utrudnić potencjalnym przeciwnikom dostęp do zatoki. Mimo późniejszych zastrzeżeń brytyjskich ekspertów wojskowych dotyczących skuteczności obiektu, wyspa Thorne przez dekady pozostawała ważnym elementem lokalnej infrastruktury obronnej.Równie interesująca jak sama twierdza okazała się historia otaczających ją wód. W okolicy odnotowano ponad tuzin wraków statków, a najbardziej znanym pozostaje parowiec Loch Shiel, który rozbił się o skały w 1878 roku. Katastrofa zakończyła się spektakularną akcją, podczas której uratowano 27 członków załogi. Statek przewoził między innymi skrzynie whisky, piwo oraz materiały wybuchowe, a część ładunku nigdy nie została odnaleziona. Do dziś miejsce to przyciąga nurków, którzy sporadycznie natrafiają na pamiątki po słynnym wraku. Od XIX-wiecznej twierdzy do wyjątkowej nieruchomości. Jak zmieniała się wyspa Thorne’a?Po zakończeniu swojej militarnej służby wyspa rozpoczęła zupełnie nowy rozdział. W 1947 roku dawny fort został przekształcony w hotel, stając się jedną z najbardziej niezwykłych lokalizacji noclegowych w Walii. Przez kolejne dekady obiekt wielokrotnie zmieniał właścicieli, a wraz z nimi pojawiały się coraz śmielsze pomysły na jego rozwój. Na początku XXI wieku planowano stworzenie tutaj luksusowego hotelu z pięciogwiazdkowym standardem oraz kolejką linową łączącą wyspę z lądem. Projekt nigdy jednak nie został zrealizowany, a historyczna budowla zaczęła stopniowo popadać w ruinę.Przełom nastąpił dopiero po 2017 roku, kiedy nieruchomość trafiła w ręce rodziny Connerów. Po kilku latach prac renowacyjnych fort odzyskał dawną świetność i ponownie zaczął przyciągać gości, zachowując przy tym swój wyjątkowy charakter. Dziś wyspa Thorne’a pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych miejsc na brytyjskim wybrzeżu – połączeniem militarnej historii, morskich legend i ekskluzywnej nieruchomości, która ponownie trafiła na rynek.Co znajduje się na wyspie Thorne’a? Fort, lądowisko i własny barDziś zajmująca powierzchnię około jednego hektara wyspa Thorne’a oferuje całkowitą prywatność, a dotrzeć na nią można wyłącznie drogą morską lub śmigłowcem. Do dyspozycji właściciela pozostaje prywatne molo, kilka miejsc do cumowania łodzi oraz lądowisko dla helikopterów, co dodatkowo podkreśla ekskluzywny charakter posiadłości. Centralnym punktem wyspy pozostaje odrestaurowany fort o powierzchni przekraczającej 740 m², który łączy historyczny charakter z nowoczesnymi rozwiązaniami. W jego wnętrzach zachowano wiele oryginalnych elementów architektonicznych, w tym ceglane ściany, sklepione pomieszczenia i tradycyjne okna z drewna, jednocześnie dostosowując budynek do współczesnych standardów komfortu.W forcie znajduje się pięć sypialni mogących pomieścić nawet 20 gości, a także liczne przestrzenie wspólne, pomieszczenia gospodarcze, magazyny oraz przeszklone biuro usytuowane na skraju klifu, z którego rozciąga się widok na walijskie wybrzeże. Na dziedzińcu z kolei urządzono rozległą przestrzeń przeznaczoną do organizacji wydarzeń. Wśród najbardziej nietypowych udogodnień znajdują się bar z widokiem na morze oraz sala gier, które sprawiają, że nieruchomość może pełnić zarówno funkcję prywatnej rezydencji, jak i ekskluzywnego obiektu eventowego.Co istotne, wyspa jest niemal całkowicie niezależna od lądowej infrastruktury. Nie jest podłączona do publicznej sieci energetycznej, korzystając z paneli fotowoltaicznych, magazynów energii, pomp ciepła oraz rozbudowanego systemu gromadzenia deszczówki. Dodatkowym atutem pozostaje otoczenie – skaliste wybrzeże, ukryte jaskinie, pobliskie plaże oraz warunki sprzyjające wędkarstwu i sportom wodnym sprawiają, że miejsce to oferuje nie tylko wyjątkową nieruchomość, ale również dostęp do jednego z najbardziej malowniczych fragmentów walijskiego wybrzeża. Jego właścicielem może zostać jednak wyłącznie osoba dysponująca pokaźnym budżetem – cena wywoławcza wynosi bowiem 3 mln funtów, czyli równowartość ponad 15 mln zł.Źródła: Daily Mail, Thorne Island, RightmoveNasza ekspertka Sabina Zięba Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.
Czy prywatna sprzedaż wysp o znaczeniu historycznym to dobry pomysł?
Komentarze
Jeszcze nikt nie skomentował — napisz pierwszy 👇
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!